A dzisiaj... najlepszy żel w piance pod słońcem firmy Balea!
Ogólne: Pojemność: 150 ml, cena: 1 € (promocja)
Opakowanie: może być mylne, wygląda jak dezodorant.
Zapach: egzotyczny, cudowny. Nic go nie zastąpi. Jest to mój ulubiony zapach, który utrzymuje się mega długo (wyczuwam w tym zapachu ananas i papaję). Mniam. Aż tym go zjadła, gdybym mogła!
Konsystencja: jak już wspomniałam, jest to pianka, która jest gęsta i pęcznieje ( nie wiem jak inaczej to nazwać). Można ją porównać do dobrych i drogich pianek do golenia. Na początku jest o kolorze kremowym, a po chwili robi się biała. Z małego wyciśnięcia jest jej mnóstwo.

Wydajność: produkt wydajny ze względu na rosnącą piankę. Wystarczy niewiele produktu na umycie całego ciała.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Laureth-4, Isopentane, Isopropyl Palmitate, Sorbitol, Isobutane, Glycerin, Parfum, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydroxypropylguar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Limonene, Ci 16255, Ci 19140
Działanie i moja opinia: Tia, ten żel czyni, że nasza kąpiel jest przyjemna i egzotyczna. Czujemy się jak na wakacjach na Korfu ;-) Tak, no, ale powiem też coś ważnego - ten żel myje ( :D ) i nie wysusza skóry. Jedyny minus to SLS w składzie.
Jak to Pani Kora mówi: KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM.
Znacie żele do mycia ciała w piance? Jeżeli nie to serdecznie polecam, zwłaszcza Balea ;-)